23 czerwca, 2021 5 min czytania

Ja. Tata.

Piotr Wojciechowski Doradca Ubezpieczeniowy
5 min czytania
Photo by prostooleh from freepik

Mam na imię Piotr i jestem tatą Gabrysi, która ma 6,5 roku (w tym wieku to pół jest bardzo istotne) oraz 4-letniego Iwo.

Gabi jest moją córką z pierwszego małżeństwo, dlatego jest z nami 3-4 razy w tygodniu. Dzięki pracy w Avivie, gdzie sam ustalam swoje plany zawodowe i sam organizuję sobie harmonogram, bezbolesne połączenie tego „patchworka” jest w ogóle możliwe. Nie muszę się zastanawiać, jak, gdzie i kiedy odebrać dzieciaki ze szkoły i przedszkola. Nie martwię się, jaki będzie plan lekcji i czy skończą się one tak wcześnie, że dzieci będą zmuszone spędzać czas w świetlicy szkolnej (chyba, że chcą 😉).

Oczywiście, taka sytuacja nie jest prosta i trzeba było dużo pracy dwóch rodzin, by doprowadzić do stabilizacji – i na pewno pomógł tutaj mój tryb pracy. Dzięki niemu mogę spędzać z dziećmi popołudnia, jeździć na zajęcia dodatkowe czy zwiedzać place zabaw.

Często słyszę, że jestem bardzo zaangażowanym tatą, ale patrząc na Gabi i Iwo, nie wyobrażam sobie, jak można byłoby inaczej. Są świetni, mądrzy, chcą się uczyć. Uczymy ich, że wspieranie, pomaganie sobie nawzajem, empatia to ważne sprawy. Mam nadzieję, że zostanę dobrze zrozumiany – dzięki temu, że moje dzieci nie widzą się na co dzień (nie spędzają ze sobą tyle czasu, co rodzeństwo w klasycznych rodzinach), to tęsknią za sobą i jak się spotykają, to z reguły jest to niesamowity widok troski, wsparcia i wzajemnej miłości.

Oczywiście moja praca daje też gigantyczną swobodę co do organizacji weekendowych wypadów rodzinnych czy wakacji, gdzie nie muszę składać wniosku urlopowego i planować z wielkim wyprzedzeniem wakacji. Spontaniczne wyjazdy są tym, co uwielbiamy. Naturalnie aspekt finansowy i możliwość zarobienia ponadstandardowych pieniędzy też jest niezwykle ważny – jeśli doradca ubezpieczeniowy zaangażuje więcej sił i bardziej skupi się na swojej pracy, to prawdopodobnie zarobi znacznie więcej: wynik finansowy naszej pracy jest wprost proporcjonalny do zaangażowania.

Moja żona jest również agentem w Avivie i Dyrektorem Obszaru Sprzedaży. To, że jesteśmy „w tym” razem dużo ułatwia i tylko trochę przeszkadza. Ułatwia, bo układanie kalendarza zależy tylko od nas, przeszkadza, bo każdy ma swoje indywidualne plany i ambicje i trzeba znaleźć kompromis w tej układance.

Ja nie jestem w stanie sobie wyobrazić robienia czegoś innego w życiu zawodowym. Nie mówię, że kiedyś tego nie zmienię, ale na ten moment, gdy dzieciaki są na starcie rozwojowym, nic lepszego nie przychodzi mi do głowy. To ja mogę być na ich występach w przedszkolu, lekcjach pokazowych odbywających się przed południem czy nawet zgłosić się jako opiekun na wycieczkę do zoo czy do kina – duma, jaka rozpiera dzieci i iskra, jaką mają w oku, gdy ich tata jest z nimi, jest dla mnie największą nagrodą w życiu.

Nie jestem w stanie udzielić złotej rady dla pracujących ojców i nawet bym nie chciał. Wiem jednak, jak zmienił się mój świat i priorytety, gdy pojawiła się ta dwójka. Nigdy nie podejrzewałbym, że ktoś stanie się dla mnie tak ważny. Mogę tylko powiedzieć, że chcę się angażować, chcę być z nimi, kocham i jestem kochany. Obserwuję ich rozwój, jestem obecny i jestem dużą częścią tego rozwoju. Znam swoje dzieci i one mnie znają – taki jest mój cel.

Chcę być nie tylko ich tatą, którego kocha się bezwarunkowo, bo jest rodzicem, ale chcę być ich przyjacielem, którego kocha się, bo jest. I mimo, że na którymś etapie nasze drogi się rozjadą, to w razie potrzeby będą mogły wrócić. Bo ja będę czekał i przyjmę ich bez słowa. A one będą wiedzieć, gdzie wracają, bo mnie znają.


Piotr Wojciechowski Doradca Ubezpieczeniowy